Podobnie jak w przypadku innych wyjazdów nurkowych zaczęło się od pomysłu, tym razem od mojego pomysłu. Wyprawa ta była jednak inna od wszystkich. Idea zbadania zalanych korytarzy podziemi poniemieckich fortyfikacji MRU szybko znalazła przychylność Huberta - „szefa” naszego klubu oraz uznanie i entuzjazm Krzyśka i Sebastian z zaprzyjaźnionego klubu nurkowego Posejdon stając się zaczątkiem wspaniałej i niezapomnianej przygody.
Ale po kolei...
(...) Mimo sporej fali podrzucającej Hestię jak zabawkę, cała ekipa bez "strat w ludziach i sprzęcie" znalazła się w wodzie, a moment później pod wodą. Głębokość 65 m, widoczność około 3 m, prąd, tradycyjna ciemność oraz strzępy sieci i żyłki wędkarskie sprawiły, że wszyscy uczestnicy będą to nurkowanie długo pamiętali. Wszyscy też zgodnie zaliczyli je do grupy najtrudniejszych jakie mieli okazję wykonać. (...)
Podczas już tradycyjnych, listopadowych nurkowań wrakowych, jakie od kilku lat przeprowadzamy na Bałtyku z pokłady M/Y Hestia, w tym roku poza zwykle odwiedzanymi wrakami takimi jak niemiecki trałowiec Munin, nieznany holownik nazywany Abille, czy niemiecki ścigacz okrętów podwodnych UJ 301 zwany błędnie kanonierką przeprowadziliśmy nurkowania do wraku transportowca Franken.
Pod koniec grudnia 2003 roku nasze centrum zostało zaproszone przez Fundację ITAKA do udziału w akcji poszukiwawczej prowadzonej przez tę fundację na środkowym wybrzeżu. Nasze poszukiwania obejmowały penetrację jezior Jamno i Bukowo, leżących na przeszukiwanym przez fundację obszarze. Akcja poszukiwawcza została zlecona przez Biuro Detektywistyczne Rutkowski & Czerwiński prowadzące sprawę zaginięcia trzyosobowej rodziny zamieszkałej w miejscowości Chłopy koło Mielna. (Beata Jeger i jej dwie córki Bianka lat 13 i Laura lat 11 lat). W poszukiwaniach towarzyszyła nam ekipa TVN, pracująca nad materiałem do programu „Pod napięciem”.
Podczas „safari” nurkowego po Adriatyku, które mieliśmy okazję nie tak dawno zorganizować, na wyspie Dugi Otok (środkowa Chorwacja) natknęliśmy się na nieznaną nam wcześniej jaskinię. Informacje jakie zebraliśmy od miejscowych i niemieckich nurków nie były precyzyjne czy nawet spójne, natomiast łączyło je jedno – niechęć do zdradzania „tajemnicy”. Jedyne co udało się ustalić ponad wszelką wątpliwość, to fakt istnienia ciekawej jaskini w rejonie niewielkiego półwyspu z wejściem po jednej jego stronie i wyjściem w przeciwległej podwodnej ścianie, oraz fakt, „że nie jest to proste nurkowanie”. Ponieważ nic tak nie motywuje do działania jak tajemnica, postanowiliśmy odnaleźć zagadkową jaskinię i ją „zbadać”.